sirius - komentarze |
Słońce ładnie świeci, a ja postanowiłem napisać notkę. Wpierw małe sporostowanie. Muszę powiedzieć, że napiałem jedną ale coś się stało więc muszę od nowa pisać!! 0\\ 1. Postaram się pisać krutsze notki ![]() ![]() 2. Obrezek zmieniłem ale mi się nie podobał więc wraca różą, która mi się podoba ![]() 3. Damian w poprzedniej notce jest postacią fikcyją i nie ma nic wspólnego z na wsólnej i został użyty na potrzeby autora, wszystkie możliwe podobieństwa z osobą prawdziwą są zbieżne i nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości ;p Więc wczoraj byłem bardzo zajęty a IT zostało zamknięte o 18 wieć nie miałem czasu żeby przyjść. Dnia wczorajszego wstałem ok 9 później prysznic, sniadanie, pobudka Any i misja na zakupy do Sainsburego gdyż brakowało nam składników na lunch z Cinta, moją hiszpańską siostrą. Ponieważ nie widzieliśmy się już od dłuższego czasu postanowiliśmy się spotkać i zrobić wspólny lunch. o 12 wybraliśmy się do Saintsburego, jednakże zachaczyliśmy rózwież o Tesco, gdyż mają tam lepsze rolsy zwane również bułkami ![]() ![]() ![]() ![]() Nietety ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu przedwczoraj wrócił majk, pedał oraz jego Polski chłopak (nie ja, żeby ktoś tego opatrzenie nie zrozumiał bo nie lubię chłopców ;c) jak ma na imię nie wiem ? ogólnie to jakiś obojniak, ale o tym to innym razem. Sądziłem że mogą nam poprzeszkadzać w kuchni, gdyby chcięli sobie coś upier*&$!ić na ciepło, ale na szczęście bardzo się nie wtrącali i nam nie przeszkadzali. Kilka razy się przewinęli przez kuchnie, ale jakoś nie przeszkadzali. W kuchni było of coz czysto, ale tylko dlatego że nie było ich przez kilka dni bo chyba byli na gey tripie jakimś; nie wnikam. Ogólnie to są z nich straszne brudasy i niechluje, robią bałagan i nie sprzątają po sobie widocznie nie wychowali ich odpowiednio ![]() Z Cintą siedziliśmy, konwersowaliśmy, śmialiśmy się i ogólnie do 5.30 po czym musiała nas opuścić gdyż musiała zrobić pranie i późnej miała jakiś miting. Odprowadziłem ją do wielkich frontowych niebieskich drzwi. Po czym wróciłem do kuchni poskładać wyschnięte naczynia do szafki gdy tu nagle wpada.. Pedał i KRZYCZY: do majka i swojego chłopaka że PRZYJECHAŁY 3 JEDNOSTKI STRAŻY POŻARNEJ!!! Ja najpierw zrozumiałem że bije się 3 włochów, ale to nie moja wina tylko jego zjebanego akcentu indiańskiego! Poszłem do swojego pokoju żeby zobaczyć co się dzieję i zobaczyłem tuzin strażaków, wyżej wspomniane 3 jednostki straży pożarnej oraz ludzi schodzących po drabinie która była przystawiona do okna na 2 piętrze. G woli przypomininia ten akademik o nazwie Fowler był pechowy już w zeszłym semetrze, gdy to ktoś robił frytki i zapomniał przypilnować (!) co zaowocowało wezwaniem straży oraz wymianć kuchenki. Cóż tacy są ci studenci. Na marginesie nie chciałbym dostać rachunku za tą akcję ![]() Przyjechały jeszcze 2 ambulanse oraz policja. Zrobiłem zdjęcia swoim arcy profesionalnym genialnym ładnym i błyszczącym telefonem z kalpką jednak ich nie opublikuje teraz gdyż a. nie mam kabla, b. nie zaistalowałbym oprogramowania na kompach w IT z powodu blokady plików .exe Jednakże, pomyślę o tym w późniejszym czasie ![]() Żeby zrzucić kilogramy udaliśmy się z Aną w przechadzkę : DDD (miażdżący text), ogólnie to postanowiliśmy się przejść przed i po drodzę spotkaliśmy Suzan (Węgry) i chwilę sobie poplotkowaliśmy ![]() ![]() Na przeciw kościła jest salon z Jaguarami i innymi drapieżnikami ;p i co się okazało ktoś kupił czrwoną z siedzeniami w białej skórze, prawie nowa Corvette za <£50 000 hmm, pewnie ksiądz po mszy albo ktoś kto miał drobnę ![]() ![]() Kościół na Castle jest ładny, mały i kameralny. Można spotkać tam Polaków ale nie jest ich za dużo. Księża są weseli, ale co wg mnie robi różnicę w porównaniu z Polską to chyba to że oni od razu przechodzą do rzeczy bez owijania w bawełnę, jednakże to moja subiektywna ocena i może nie dokońca obiektywna, ponieważ nie jestem świeżo po mszy, więc mogę być w błędzie. Wczoraj jak byłem na owej drodze krzyżowej to była nawet organistka :O co nie zdarza się często. Muzyka była smutna ale i wesoła zarazem, więc sobie trochę pofilozofuję chyba. Boże Narodzenie jest rodzinne i wesołe, whereas, Wielkanoc jest bardziej duchowym świętem i odbieranym bardziej indywidualnie, i to chyba do mnie wczoraj bardziej dotarło niż zwykle. Każdy przeżywa je na swój sposób i na pewno Wielkanoc to nie tylko poświęcenie koszyczka i codzienne uczęszczanie na mszy, co już i tak dawno wiedziałem. Jest czymś więcej ale to każdy sam musi zrozumieć. Wyciszyłem się przemyślałem pewne rzczy i oczyściłem się z negatywnych emocji. Co dało mi trochę spokoju no i to chyba na tyle filozofania. Wróciłem zjadłem kolacje, poczytałem książkę - nie akademicką, poćwiczyłem, znów poczytałem i poszłem spać. Przed chwilą sprawdziłem maile, napisałem nawet 2 :O, zobaczyłem newsy, opócz Sportu na ocenie który zaraz sprawdzę, i chyba pójdę coś zjeść. Aha i w między czasie mnie blog wykiwał i musiałem piać jeszcze raz o\\ ku uciesze niektórych, post teraz jest krótszy ![]() |
|
Tak napisali inni: |
Talk.pl :: Wróć |